Pożyczka

Napiwek – konieczność czy możliwość?

Przez wiele lat wtłaczano nam do głowy przeróżne konwenanse, żelazne zasady i kindersztubę. No może nie wszystkim, ale większości. Z jednej strony to dobrze, bo dzięki temu przynajmniej część społeczeństwa może poszczycić się kręgosłupem moralnym i kulturą osobistą. Ale to także pułapka, bo w ten sposób wpędzono nas w utarte szablony działania, które często powielamy zupełnie bezmyślnie. A może warto część z tych wpojonych zasad przemyśleć i zmodyfikować na miarę XXI wieku? Przykładem może być napiwek.

Czym jest napiwek i dlaczego go wręczamy?

To taki dodatek wypłacany przez klienta, dodatkowe wynagrodzenie dla osoby, która go obsługuje, przy czym głównie dotyczy to lokali gastronomicznych, czasem usług typu fryzjer czy kosmetyczka. W jednych krajach jest on normą, w innych wprawia w osłupienie i oburzenie. Na przykład w USA, Anglii, Hiszpanii, we Włoszech i w większości krajów arabskich wręczanie napiwku jest niepisanym przymusem. Natomiast w Japonii, Chinach, Korei oraz Finlandii napiwek zostanie źle odebrany, jako gest naganny.

Tam, gdzie wręczanie napiwków jest na porządku dziennym, stosuje się zasadę, że ten bonus powinien stanowić od 5 do 25% kwoty widniejącej na rachunku. Często stosuje się też po prostu zaokrąglenie rachunku w górę. Różne są też zwyczaje lokali, ponieważ zdarza się, że napiwek jest zwyczajnie doliczany do rachunku. Informacja na ten temat powinna być umieszczona w menu lub cenniku. Niektóre restauracje stosują zasadę, że kelner ma każdy napiwek oddać i na koniec dnia albo tygodnia całą pulę dzieli się równo dla  wszystkich. Niektórzy pracodawcy uważają z kolei, że kelner sam ma na siebie zarobić za pomocą napiwków, a oni łaskawie udostępniają mu tą możliwość i wypłacają jedynie głodową pensję.

Czy musimy wręczać napiwki?

W naszej mentalności zakotwiczył się wcześniej wspomniany sposób postępowania i będąc w restauracji lub pubie często bijemy się z myślami, wręczyć napiwek czy też nie? Czujemy na sobie wzrok kelnera i obawiamy się tego spojrzenia pełnego wyrzutu, kiedy zostawiamy odliczoną dokładnie kwotę z rachunku. Jedni z nas wręczają napiwki dla świętego spokoju, bo tak trzeba. Inni wychodzą z założenia, że kelner ma wypłatę i wykonuje swoje obowiązki, więc nie ma mowy o jakimś dodatkowym wynagradzaniu. Jak mu nie pasuje, może pracować w innym miejscu.

Tak naprawdę żadna z tych postaw nie jest dobra. Należy założyć, że skoro właśnie jemy kolację lub lunch w restauracji, to na napiwek też nas stać. Warto mieć odrobinę empatii dla osób, które pracują za niespecjalnie wysokie uposażenie i łatwo nie mają. Ponadto, należy pamiętać, że praca kelnera czy barmana nie należy do najlżejszych.

Ale to nie oznacza, że napiwek należy wręczać zawsze. Dobrze jest przyjąć zasadę, że za sam posiłek przyniesiony do stołu należy po prostu uregulować rachunek. Natomiast napiwek powinien być za coś, co wykracza ponad zwykłą usługę. Jeśli kelner jest co najmniej obojętny albo wręcz niemiły, nie zna dań, nie odpowiada na zawołanie, przedłuża obsługę w nieskończoność, wręczanie napiwku jest zupełnie nielogiczne. Wynagradzać w ten sposób należy jedynie osoby kompetentne, kulturalne, które starają się umilić nam czas spędzony w lokalu. Ponadto nie zawsze trzeba trzymać się zasad kwotowych. Owszem, obowiązuje u nas niepisany układ, że napiwek powinien wynosić nie mniej niż 10% rachunku, ale czy zawsze? Jeśli wybierzemy się sporą rodziną na obiad i do zapłaty będzie 300-400 zł, to wspomniana wysokość napiwku będzie przesadna. Z kolei, jeśli zjemy za 20 zł, a kelnerka będzie urocza to nie wypada dać jej 2 zł. Wtedy zasadne jest wręczenie 5 zł. Zachowajmy po prostu zdrowy rozsądek, niech kwota będzie adekwatna do usługi i tyle.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *