Pożyczka

Nowy podatek – danina solidarnościowa

Rząd zamierza niebawem wprowadzić nowy podatek, który budzi wiele kontrowersji. Będzie to danina solidarnościowa. Celem jest utworzenie funduszu wspierającego osoby niepełnosprawne. Idea zacna, a pomysł wcale nie nowy, bo u naszych zachodnich sąsiadów działa już od dawna. Daninę tą wprowadziła także Grecja, Hiszpania oraz Portugalia. I tak naprawdę sam pomysł i jego cel nie budzi żadnych społecznych sprzeciwów, każdy wie, że osobom niepełnosprawnym żyje się w naszym kraju dość trudno i każda pomoc jest tu bardzo wskazana. Problemem są jak zwykle rozwiązania prawne, które chce tu zastosować obecny rząd.

Na czym ma polegać danina solidarnościowa

Zasadniczo na ten cel mają składać się najbogatsi, którzy zarabiają powyżej 1 mln złotych rocznie. Rząd określił daninę solidarnościową, którą bogacze mają oddawać na Solidarnościowy Fundusz Wsparcia Osób Niepełnosprawnych na pułapie 4% podstawy opodatkowania. Fundusz ma wspierać osoby niepełnosprawne społecznie i zawodowo, a na jego koncie co roku ma pojawiać się około 2 mld złotych. Tyle, że prognozowana kwota ma pochodzić z podatku zaledwie w wysokości około 1,15 mld złotych. Takie przewidywane wpływy obliczono na podstawie zeznań podatkowych PIT za rok 2016.

Pozostałą różnicę ma zapełnić częściowo wsparcie rządu, które obliczono na 2,6 mln złotych, a częściowo mają to być środki z Funduszu Pracy. Temu ostatniemu w udziale przypadnie niebagatelna kwota około 700 mln złotych rocznie.

Co na to pracodawcy i ekonomiści?

Widać więc gołym okiem, że nie tylko najzasobniejsi będą wspierać osoby niepełnosprawne i finansować fundusz. Zapłaci każdy, kto pracuje i zarabia, bo wszyscy płacimy składki na Fundusz Pracy. I nadal nie ma w tym nic złego, każdy zdrowy, pracujący obywatel może, a nawet powinien pomagać osobom niepełnosprawnym.

Powstaje jednak mały konflikt interesów, ponieważ danina solidarnościowa uszczupli w ten sposób środki na pomoc osobom bezrobotnym. I tu wątpliwość specjalistów budzi rządowa argumentacja. Stwierdzono, że stopień bezrobocia jest w Polsce obecnie tak niski, że ta dysfunkcja nowych przepisów „jest nieistotna”. To wywołało oburzenie, bowiem stopień bezrobocia nie jest zasługą rządu, a tego, że wciąż wielu obywateli pracuje za granicą albo próbuje swoich sił w działalności gospodarczej, bo brak im już cierpliwości do pracy za najniższą krajową. Odsetek bezrobotnych zmniejsza też ogromna rzesza osób pracujących w formie samozatrudnienia.

Sytuację komplikuje dodatkowo fakt, że o ile mamy obecnie bardzo niski stopień  bezrobocia, to niestety mamy też bardzo słaby wskaźnik aktywności zawodowej wśród dzisiejszych bezrobotnych. Na 100 osób w wieku od 24 do 64 lat pracuje jedynie 70, a to oznacza, że pozostali są na dobrej drodze do wykluczenia społecznego. I dla aktywizacji zawodowej takich osób miał służyć Fundusz Pracy, a sięganie po te środki, żeby załatać dziurę w innym zagadnieniu zostało uznane za nieuzasadnione, wręcz prawnie niemoralne.

Siłą rzeczy wyłania się tu nieprzemyślany sposób działania ustawodawcy, który pod naporem żądań osób niepełnosprawnych i ich rodzin wprowadził wadliwe regulacje. Ciężar sfinansowania pomocy dla tej grupy społecznej przerzucił na niewielką grupę najbogatszych i Fundusz Pracy, który miał inne zastosowanie, a to działanie, które  zdecydowanie narusza zaufanie polskiego biznesu do rządu.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *